niedziela, 24 września 2017

Blok 3

Temat: Podążanie za wzorcem.




1. Podążanie za wzorcem - o co chodzi?
2. Liryka średniowieczna - Bogurodzica.
3. Jak Jan Kochanowski  przeniósł na polski grunt starożytne gatunki literackie. 
4. Nurt klasyczny we współczesnej poezji polskiej.
5. Zadanie domowe.



Ad.1.
KLASYCYZM
Przymiotnik classicus pojawił się w II w.n.e. jako nazwa autora doskonałego.
Tradycyjnie słowem klasycyzm określa się: 1)sztukę starożytnych Greków i Rzymian, 2)antyczny ideał sztuki, do którego dążyć będą także artyści nowożytni; 3) epokę i prąd artystyczny w XVII-wiecznej Francji, na niej wzorowany był styl sztuki polskiego oświecenia w XVIII w.

Styl klasyczny to harmonia, umiar, równowaga i spokój.

CECHY STYLU KLASYCZNEGO
* Porządek. Świat jest uporządkowany, artysta powinien więc dążyć do ładu w swoim dziele.
* Jasność i prostota. Zasady funkcjonowania świata są jasne i proste; podobnie powinno być skonstruowane dzieło sztuki.
* Harmonia. Tak jak wszystkie elementy świata wzajemnie się dopełnia­ją, tworząc zgodną całość, tak wszystkie elementy dzieła sztuki powinny być do siebie dopasowane i wywoływać wrażenie harmonii.
* Synteza. Z pozoru działanie natury może wydawać się chaotyczne; artysta powinien jednak dostrzec za światem zjawisk porządek. Dlatego twórca klasyczny, prezentując świat, zmierza do syntezy i uproszczenia, wydobywa cechy istotne, odrzucając to, co przypadkowe i zmienne.
* Uniwersalizm. Twórcy klasyczni wierzą w prawdy uniwersalne, ważne dla wszystkich. Dlatego dążą w swoich dziełach do formuł zrozumiałych dla każdego, co często łączy się ze świadomym nawiązywaniem do trady­cji.

Jak napisał współczesny historyk literatury Ryszard Przybylski
:  „klasycyzm to głęboka radość powtarzania".
Jeśli bowiem wypo
wiem swoją prawdę słowami jakiegoś dawnego twórcy, to staje się ona pewniejsza i prawdziwsza.

PYTANIE BADAWCZE
Czy utwory, które omówimy na lekcji,  można uznać  za  wzorcowe przykłady klasycyzmu: w literaturze?
W odpowiedzi wykorzystaj wiadomości „Cechy stylu kla­
sycznego".


Ad.2.

Pierwszym znanym nam utworem artystycznym w języku polskim jest Bogurodzi­ca. Ma ona olbrzymie znaczenie dla dziejów kultury polskiej: „pieśnią ojczystą" (patrium carmen) została nazwana już przez kronikarza Jana Długosza (XV w.). Powstała prawdopodobnie w drugiej połowie XIII lub w początkach XIV w. Naj­starszy zachowany zapis pieśni pochodzi z 1407 r. i zawiera dwie zwrotki z nutami. Późniejsze rękopisy dodały kolejnych dwadzieścia zwrotek, świadczy to o ogromnej popularności Bogurodzicy. Oto jej najstarsza część:

Bogurodzica dziewica, Bogiem sławiena Maryja,
U twego syna, Gospodzina matko zwolena, Maryja!
Zyszczy nam, spuści nam.
Kyrieleison. 

Twego dzieła Krzciciela, bożycze, 
Usłysz głosy, napełń myśli człowiecze.    
Słysz modlitwę, jąż nosimy,
A dać raczy, jegoż prosimy:
A na świecie zbożny pobyt,
Po żywocie rajski przebyt.  
Kyrieleison.


Przekład na współczesną polszczyznę
Aby dziś, po wielu wiekach, zrozumieć sens utworu potrzebujemy przekładu na współczesny język polski:

Matko Boża, dziewico, przez Boga wielbiona Maryjo,
Przez twego syna-Pana mateczko wybrana, Maryjo!
Zjednaj Go nam, uczyń przychylnym nam.
Panie, zmiłuj się.
Ze względu na twego [Jana] Chrzciciela, synu Boży,
Usłysz głosy, spełnij pragnienia człowiecze.
Usłysz modlitwę, którą zanosimy,
I racz dać, o co prosimy:
Na świecie dostatni pobyt,
Po śmierci przebywanie w raju.
 
Panie, zmiłuj się.

Gatunek
Pieśń religijna wywodzi się z najdawniejszej tradycji antycznej, gdy utwór liryczny był zwią­zany z obrzędami religijnymi i wykonywany przy wtórze muzyki i tańca. Od średniowiecza ce­chą pieśni religijnej jest meliczność, czyli podatność do wykonywania muzyczno-wokalnego, co osiąga się poprzez budowę stroficzną, rytmizację tekstu (różnego rodzaju powtórzenia np. refren, anafora), nieskomplikowaną budowę zdań. Tematem pieśni religijnych tworzonych w językach narodowych była „teologia na co dzień" - treści doktryny religijnej ważne dla funkcjonowania wspólnoty. Były one przekazywane językiem prostym, zrozumiałym dla ogó­łu wiernych.

Nadawca i adresaci
Pieśń powstała jako ozdobnik, uzupełnienie do greckich słów Kyrie eleison („Panie, zmiłuj się"), używanych w liturgii. Bogurodzica ma formę modli­tewnego zwrotu do adresatów: w I zwrotce jest nim Maryja, w II — „bożyc", czyli Chrystus jako syn Boży. Formy „nam", „prosimy" wskazują na nadawcę, - społeczność wiernych. Ta zbiorowość pozostaje jakby w cieniu i mówi nam o sobie bardzo mało. Jej aktywność kieruje się ku Maryi i Chrystusowi, przy czym zwrot do syna Bożego opatrzony jest wzmianką o św. Janie Chrzcicielu.

Średniowieczna hierarchia
Ludzie średniowiecza byli przeświadczeni o swojej znikomości wobec Boga, dlatego nie śmieli zwracać się do niego bezpośrednio. Idea pośrednictwa wy­rażała się prośbą, modlitwą wstawienniczą — deesis — i służyła zmniejszeniu dy­stansu między ludźmi a Chrystusem i Bogiem Ojcem. Dlatego lud zwraca się w wierszu za pomocą rozbudowanej i patetycznej apostrofy — do Maryi. Później kieruje prośby do Chrystusa, powołując się na św. Jana Chrzciciela, określonego w Ewangelii jako „największy między narodzonymi z niewiast" (Mt 11,11). Obie te osoby - Maryja i św. Jan - znały na ziemi Jezusa, stają się więc pośrednikami wznoszonych do niego modlitw. Prośby do Matki Bożej o wstawiennictwo za ludźmi są w pierwszej zwrotce bardzo zwięzłe, podkreślone zaś zostały cechy jej boskości. Zauważmy, że każde z określeń Maryi jest do­gmatem religijnym: matka Boga (Jezusa) jest dziewicą, wielbioną przez niego, wybraną na matkę, by dokonało się Wcielenie.

Kunszt artystyczny
Dogmaty zostały przedstawione jako bardzo misternie skonstruowane antyte­zy. Zwróćmy uwagę na jedną z nich:
 BOGURODZICA > < DZIEWICA
Sensy obu słów „odpychają się", są przeciwstawne. Uczony autor chce przybli­żyć ludowi dogmaty wiary, zestawiając sprzeczności, ukazując podobieństwo ich brzmień, W tym celu używa rymu głębokiego, półtorazgłoskowego. Patos i intelektualizm Bogurodzicy wyraża się nie tylko ukazaniem Maryi poprzez dogmaty, ale też wielością wołaczy użytych w apostrofach do Matki Boskiej
i symetrią budowy obu zwrotek. Ich sensy się dopełniają. Oprócz tego war­to zauważyć tonację pewnej tkliwości i ufności: Maryja to także „mateczka" (w średniowieczu słowo „matka" było zdrobnieniem).

Przesłanie utworu
O co właściwie zwraca się lud do Chrystusa — syna Boga? W pierwszej zwrot­ce prośby do Bogurodzicy — pośredniczki — sformułowane są bardzo lakonicz­nie: „Zyszczy nam, spuści nam", przy czym nie wiadomo, w jakim celu ma być zjednana łaska Zbawiciela. Treść próśb została w drugiej zwrotce uzupełniona.
Wierni oczekują dostatniego pobytu na ziemi i - po śmierci - łaski przebywania w raju. Sens utworu zawiera się w idei teocentryzmu. Zauważmy, że doczesny żywot na ziemi jest określany jako zaledwie „pobyt" (tymczasowy), liczy się na­tomiast to, co po śmierci — wieczny „przebyt" (przebywanie) w raju.

Rola Bogurodzicy w kulturze Polski
W naszej kulturze Bogurodzica odegrała szczególne znaczenie, daleko wykracza­jąc poza pierwotną rolę pieśni religijnej, katechetycznej. Pełniła rolę hymnu.
 Źródło: Zrozumieć tekst, zrozumieć człowieka, Język polski, klasa 1, część 1, WSiP, 2008, s.191-193.

 Ad. 3. 

LITERACKIE GATUNKI STAROŻYTNE PRZEJĘTE W ODRODZENIU:
Pieśń gatunek literacki poezji lirycznej w swojej genezie związany z muzyką i obrzędami. Pieśni dzielą się ze względu na ich tematykę na: pieśni religijne (psalmy), filozoficzne, okolicznościowe, biesiadne i patriotyczne. Cechy gatunkowe: układ stroficzny, wyrazista rytmizacja, prosta budowa zdań, częste powtórzenia i refreny. Ogromną sławą cieszyły się pieśni Jana Kochanowskiego, z których wyłania się  obraz odrodzeniowego światopoglądu.

Tren - utwór liryczny, odmiana pieśni. Tren to swoisty traktat filozoficzny pisany pod wpływem śmierci ważnej osoby i wyrażający żal autora z tego powodu. Opisuje i wychwala słowa, myśli i czyny zmarłego, chwaląc jego zalety i zasługi dla świata i ludzi. I choć antyczne treny pisane były głównie z powodu śmierci ważnych dla społeczeństwa osobistości, w renesansie pojawiają się nowatorskie treny Kochanowskiego, które poświęcił on swojej zmarłej w wieku niespełna trzech lat córeczce Urszuli.

Fraszkakrótki wierszowany utwór, o bardzo zróżnicowanej tematyce, zwykle żartobliwej bądź ironicznej. Fraszki bywają pisane "na coś" (na przykład "Na lipę"), "do czegoś" ("Do gór i lasów") tudzież "o czymś" ("O doktorze Hiszpanie"). Fraszki różnicują się ze względu na budowę i jako takie dzielą się na: opisowo - ilustracyjne (stanowią one relację, opisują dany motyw lub ilustrują określony temat), wyznaniowo - liryczne (pisane w pierwszej osobie i ujawniające uczucia podmiotu mówiącego) i dramatyzowane (są to dialogi podobne do scenek teatralnych), a także ze względu na temat i tu wyróżniamy: fraszki obyczajowe, miłosne, filozoficzne i patriotyczne. Do literatury polskiej wprowadził je Jan Kochanowski, który przedstawił w nich swoją wizję świata.

Tragedia utwór literacki przeznaczony do wystawiania na scenie, w którym przedstawione są losy człowieka, zwykle wybitnego, wchodzącego w konflikt z tak zwanymi siłami wyższymi (na przykład z Bogiem, losem, prawem czy moralnością). Za przykład tragedii renesansowej może posłużyć "Odprawa posłów greckich" Kochanowskiego; autor zachowuje w jej kompozycji sporo antycznych cech gatunku (realizuje na przykład zasadę trzech jedności), aczkolwiek wprowadza też pewne innowacje - tytuł dzieła jest niekonwencjonalny, a ujęcie konfliktu tragicznego dość specyficzne.

Sielanka - utwór poetycki, którego tematyka dotyczy życia członków najniższych warstw społecznych - głównie pasterzy, rolników czy rybaków. Sielanka, rodzaj lirycznego monologu przeplatanego opisem bądź dialogiem, idealizuje stan plebejski i jako taka często opowiada o zaletach pracy na roli i życia na wsi w ogóle. Występują trzy typy sielanek, to jest: sielanka realistyczna (na przykład "Żeńcy" Szymonowica), sielanka liryczna ("Do Justyny") i tak zwana sielanka konwencjonalna ("Pieśń świętojańska o Sobótce" Kochanowskiego). Za twórcę sielanki jako gatunku uznaje się 
greckiego poetę Teokryta, a polskimi pisarzami epoki odrodzenia, którzy uprawiali ten gatunek byli przede wszystkim Szymon Szymonowic i Jan Kochanowski.

Dialog - to utwór literacki, na który składają się wypowiedzi kilku podmiotów na jeden wspólny temat. Za twórcę dialogu uważa się Platona. Gatunek ten był bardzo popularny zarówno w starożytności jak i w renesansie, a doskonałym przykładem dialogu odrodzeniowego może być "Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wój­tem i Plebanem" Mikołaja Reja czy "Dworzanin polski" Łukasza Górnickiego.

PRZYKŁAD DO ANALIZY
Jan Kochanowski,
PIEŚŃ XXV „Hymn”


Czego chcesz od nas, Panie, za Twe hojne dary?
Czego za dobrodziejstwa, którym nie masz miary?
Kościół Cię nie ogarnie, wszędy pełno Ciebie,
I w otchłaniach, i w morzu, na ziemi, na niebie.

Złota też, wiem, nie pragniesz, bo to wszytko Twoje,
Cokolwiek na tym świecie człowiek mieni swoje.
Wdzięcznym Cię tedy sercem, Panie, wyznawamy,
Bo nad to przystojniejszej ofiary nie mamy.

Tyś pan wszytkiego świata, Tyś niebo zbudował
I złotymi gwiazdami ślicznieś uhaftował;
Tyś fundament założył nieobeszłej ziemi
I przykryłeś jej nagość zioły rozlicznemi.

Za Twoim rozkazaniem w brzegach morze stoi,
A zamierzonych granic przeskoczyć się boi;
Rzeki wód nieprzebranych wielką hojność mają.
Biały dzień, a noc ciemna swoje czasy znają.

Tobie k'woli rozliczne kwiatki Wiosna rodzi,
Tobie k'woli w kłosianym wieńcu Lato chodzi.
Wino Jesień i jabłka rozmaite dawa,
Potym do gotowego gnuśna Zima wstawa.

Z Twej łaski nocna rosa na mdłe zioła padnie,
A zagorzałe zboża deszcz ożywia snadnie;
Z Twoich rąk wszelkie źwierzę patrza swej żywności,
A Ty każdego żywisz z Twej szczodrobliwości.

Bądź na wieki pochwalon, nieśmiertelny Panie!
Twoja łaska, Twa dobroć nigdy nie ustanie.
Chowaj nas, póki raczysz, na tej niskiej ziemi;
Jedno zawżdy niech będziem pod skrzydłami Twemi!


Manifest renesansu.
Według staropolskiej tradycji, wydany w 1562 r. Hymn był pierwszym polskim teks­tem Kochanowskiego. Trudno w to jednak uwierzyć, zważywszy na dojrzałość artystyczną tego utworu. Badacze literatury nazywają wręcz ten wiersz mani­festem polskiego renesansu. W Hymnie znajdujemy bowiem charakterystyczne dla epoki obrazy Boga i świata, a człowiek wyraża swój stosunek do Stwór­cy, podziwiając jego dzieło, które zachwyca prostotą, jasnością i harmonią. Wszystko jest doskonale zaplano­wane, każda rzecz ma swoje miejsce, swój czas i sens.
Kunszt poetycki.
Doskonałości i prostocie stworzenia odpowiada doskonałość i prostota stylu poetyckie­go. Kochanowski stosuje bardzo prosty szyk wyrazów w zdaniu, unika przerzutni, dba o harmonię składni (zdania bądź całostki składniowe mieszczą się w wersach, a nawet respektują średniówkę). Oszczędnie wy­korzystuje epitety, które najczęściej są przewidywalne i oczywiste (np. dzień jest „biały", a noc „ciemna"). Właśnie z tego powodu zarzucano czasem poecie brak wyobraźni plastycznej. Jest to jednak raczej świadoma decyzja artysty, który posługuje się zrozumiałymi dla wszystkich, uniwersalnymi i syntetycznymi obrazami. Skłonność do syntezy widać też w uogólniających sfor­mułowaniach, np. „wszelkie zwierzę", „zioła rozliczne", „jabłka rozmaite". Czarnoleski poeta w krótkich formu­łach zamyka całe bogactwo świata natury.
Hymn.
Utwór pod względem gatunkowym przypomina hymn. Nazywamy tak uroczystą i podniosłą pieśń, która sławi Boga, bohaterskie czyny bądź jakieś powszechnie uznane wartości (np. ojczyzna, bohaterstwo, wolność).

 
Źródło: K. Mrówcewicz, Przeszłość to dziś. STENTOR, 2012, s.158.       

Ad 4.

Nowoczesna koncepcja klasycyzmu
 Punktem wyjścia stworzonej przez Eliota nowoczesnej koncepcji klasycyzmu było przekonanie, że istnieje uni­wersalna prawda o człowieku, mimo że zmieniają się historyczne warunki, w jakich żyją kolejne pokolenia. Do prawdy tej docierają wybitni poeci w każdym czasie i w każdym miejscu na ziemi, dlatego ich twórczość ni­gdy się nie starzeje, a podział na poezję tradycyjną i no­woczesną nie ma sensu. Szacunek dla dawnych mistrzów nie powinien się jednak wyrażać w naśladowaniu ich stylu: „[...] gdyby pojęcie tradycji sprowadzić jedynie do naśladowania metod bezpośrednio poprzedzającego nas pokolenia albo trwożnej adoracji jego osiągnięć, to tra­dycjonalizmu stanowczo nie należałoby zalecać. [...] Tra­dycja to sprawa dużo większego znaczenia. Odziedzi­czyć jej po prostu nie można, jeśli zaś chce się ją posiąść, można to zrobić tylko z dużym wysiłkiem. Warunkiem jej jest zmysł historyczny, który [...] wymaga od autora nie tylko tego, aby w kościach czuł swoją współczesność, ale odczucia, że całość literatury europejskiej, od Home­ra począwszy, i wraz z nią również literatura ojczysta istnieją jednocześnie i składają się na ład współistnieją­cy" (Thomas S. Eliot, Tradycja i talent indywidualny).

Przeciwko chaosowi duszy
Bolesław Miciński (1911-1943), jeden z najwybit­niejszych polskich eseistów, w tomie esejów Pod­róże do piekieł (1937) zastanawiał się, dlaczego antyczni poeci przywiązywali tak wielką wagę do reguł i konwencjonalnych form w sztuce. Twier­dził, że za pośrednictwem poezji starożytni Grecy usiłowali poznać esencję wszelkich zjawisk i rze­czy, dotrzeć do reguły rządzącej kosmosem i ludz­kim życiem. Przeszkodą w realizacji tego filozoficz­nego w istocie zamierzenia stawała się osobowość artysty. Jego zmienne i pełne sprzeczności odczu­cia mogły bowiem przesłonić mu prawdę, której poszukiwał. Żeby do niej dotrzeć, powinien więc najpierw zapanować nad chaosem wewnętrznych doznań. Właśnie temu miały służyć konwencje. W swoich esejach Miciński w oryginalny sposób na­wiązał do teorii nieświadomości stworzonej przez Freuda. Twierdził, że autor Wstępu do psychoana­lizy odsłonił przed współczesnym człowiekiem jego wewnętrzne piekło i pokazał, z czym w istocie każ­dy z nas musi się zmierzyć, jeżeli tęskni za ładem życia (indywidualnego i zbiorowego). Miciński do­strzegał bezpośredni związek między napierającym chaosem podświadomości i zwycięstwem irracjo­nalnych ideologii w Europie lat 30.

Wielki Kod
Każdy z poetów klasyków na swój sposób ożywia daw­ne motywy i symbole. Dzięki temu jednak, że wszyscy twórcy odwołują się do tego samego systemu wy­obrażeń, ich wiersze wchodzą w czytelny dla nas dia­log. Rozmowa taka będzie trwała dopóty, dopóki wspólny kod będzie dla wszystkich znany i zrozu­miały. Kiedy zostanie zapomniany, Europejczycy za­mienią się w anonimowe, pozbawione tożsamości ludzkie masy - mieszkańców nowoczesnej termitiery. Tego właśnie obawiali się XX wieczni poeci o klasycz­nym rodowodzie.

Poezja, która ocala
 Poeci debiutujący na progu XX w. ostentacyjnie odwracali się od przeszło­ści - sztukę współczesną zdominował bowiem wszechobecny duch nowator­stwa. Zarzut tradycjonalizmu stawiano zwłaszcza tym twórcom, którym bliska była poetyka osobistego wyznania, uczuciowej szczerości, emocjonalnej egzaltacji. W Polsce łączono ją zazwy­czaj z wrażliwością romantyczną.
Paradoksalnie, niechęć do XIX--wiecznych wzorców lirycznych ożywia­ła zainteresowanie dziedzictwem epok wcześniejszych. Poeci dwudziestolecia międzywojennego na nowo odkrywali więc dzieła polskiego i europejskiego odrodzenia, twórcy późniejsi dokony­wali charakterystycznej syntezy renesansu, baroku i oświecenia jako jednej, bogatej tradycji myślowej i artystycznej. Do grona staropolskich patronów po­ezji współczesnej dołączył też Adam Mickiewicz jako autor Pana Tadeusza i liryków lozańskich oraz Cyprian Nor­wid, o wiele silniej niż inni poeci ro­mantyczni zwrócony ku tradycji antycz­nej. Z ich pomocą duchowi nowości poezja XX w. przeciwstawiała ducha klasyczności.

W XX stuleciu klasykami nazywano tych poetów, którzy cenili jasność, zwięzłość i harmonię. Niektórzy z nich sięgali po tradycyjne miary wierszowe i gatunki lityczne, inni natomiast - jak np. Zbigniew Herbert - osiągali języ­kową dyscyplinę, stosując wiersz wolny(tj. pozbawiony jakiejkolwiek regularności). Wspólnym kodem poetyckiej komunikacji współcześni klasycy uczyni­li mitologię i symbolikę antyczną, wielu z nich jednak odwoływało się do innych - zwłaszcza chrześcijańskich -pokładów europejskiej tradycji. Zbliżając w swoich wier­szach dawne i nowe motywy, idee i wyobrażenia, "wszyscy wyrażali coraz trudniejszą wiarę w istnienie metafizycznego porządku świata i tęsknotę za uniwersalnym systemem wartości: moralnych i estetycznych.

Wbrew opiniom nowatorów, postawa klasyczna nie była w XX w. ucieczką od problemów nowoczesności -raczej odpowiedzią na jej zagrożenia. Debiutujący na po­czątku stulecia światowi odnowiciele klasycyzmu: Thomas Stearns Eliot w Anglii czy Osip Mandelsztam w komuni­stycznej Rosji dokładnie przemyśleli sytuację człowieka współczesnego, a ich spostrzeżenia bliskie były diagnozie stawianej także przez polskich autorów (zwłaszcza katastrofistów). Zeświecczona, zmaterializowana, poddana ciś­nieniu totalitarnych ideologii i kultury masowej cywilizacja europejska traci według nich swoją tożsamość i umiera. Ra­tunku dla niej szukali w kulturowej pamięci poety, jego ar­tystycznej dojrzałości, wewnętrznej dyscyplinie, odwadze głoszenia prawd zakazanych lub niepopularnych, wreszcie - w ironicznym dystansie wobec zła i głupoty.

Klasycy nie poddają się nawet wtedy, kiedy przewidy­wana przez nich katastrofa staje się faktem. Współczesny klasyk pamięta ruiny Warszawy, „inny świat" Oświęcimia i Kołymy, podłe życie w państwie dyktatorów. Rozumie, czym jest rozpacz, niewiara i poczucie absurdu istnienia. Jak dawni poeci wierzy jednak w moc sztuki, która — o ile jest dojrzała i uniwersalna — dodaje człowiekowi sił, strzeże jego godności, ustanawia życiowy ład.


PRZYKŁADY DO ANALIZY
 a)
Czesław Miłosz, Świat (poema naiwne)
Wiara
Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy
Listek na wodzie albo kroplę rosy
I wie, że one są - bo są konieczne.
Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
Na świecie będzie tylko to, co było,
A liść uniosą dalej wody rzeczne.
Wiara jest także, jeżeli ktoś zrani
Nogę kamieniem i wie, że kamienie
Są po to, żeby nogi nam raniły.
Patrzcie, jak drzewo rzuca długie cienie,
I nasz, i kwiatów cień pada na ziemię:
Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły.
Nadzieja
Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
Że wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.
Wejść tam nie można.
Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.
Niektórzy mówią, że oko nas łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.
Miłość
Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
 
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.


Naiwne „poema" Miłosza
W czasie wojny samym wyborem tradycyjnego (poema, czyli poematy) lub bardzo skonwencjonalizowanego gatunku (piosenka) Miłosz zaznaczał swoją niezależność od wyroków okrutnej historii. Swoimi wierszami przy­pominał także, że gatunek „znaczy" i jeżeli poeta pisze o końcu świata „piosenkę", to inaczej rozumie jego sens niż ci, którzy układają ciemne, apokaliptyczne wizje. Cykl Świat (poema naiwne) składa się z dwudziestu krótkich, najwyżej pięciostrofowych utworów, pisanych regularnym jedenastozgłoskowcem. Na tle wierszy Bo-rowskiego, Baczyńskiego czy Gajcego - poetów przy­tłoczonych doświadczeniem powszechnej śmierci i ko­niecznością zabijania - brzmiał on jak dawna gawęda. W rzeczywistości był poetycką i intelektualną prowo­kacją: w czasach zagłady Miłosz tradycyjnym wierszem próbował odnaleźć boży ład na ziemi i w kosmosie.
W poszukiwaniu ładu świata
    Wiara, Nadzieja i Miłość, choć przypominają wierszyki ze szkolnej czytanki, są wierszowanymi minirozprawami filozoficznymi. Tytuły poszczególnych utworów na­wiązują do koncepcji bożej łaski, która przejawia się w ludzkim sercu za sprawą trzech cnót ofiarowanych człowiekowi (właśnie wiary, nadziei i miłości). Miłosz nie daje jednak teologicznej wykładni łaski, ukazuje ra­czej skutek jej działania. Dzięki niej:  * ograniczenie, brak, nawet cierpienie człowiek odbie­ra nie jako egzystencjalny skandal, ale konieczną,choć trudną do zaakceptowania, część ludzkiego życia (Wiara);  *rzeczy i zjawiska okazują się realne i niezależne od ludzkiego poznania (Nadzieja);  * pokora wobec całego stworzenia przywraca człowie­kowi właściwe miejsce na ziemi i w kosmosie (Mi­łość).
Według Miłosza, rozbity świat odzyskuje swój porzą­dek z chwilą, gdy go naprawdę poznajemy i akceptu­jemy. Przyczyną bolesnej kondycji człowieka jest zaśle­pienie, pycha i niewiara.

b)
 Zbigniew Herbert , Przesłanie Pana Cogito, (Pan Cogito, 1974) 

Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy — oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany — czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj — kiedy światło na górach daje znak — wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza1  Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
---------------------
 [1] bohater starobabilońskiego eposu (pierwsza potowa I tysiąclecia p.n.e.)

Pan Myślę
W zbiorze Herberta z 1974 r. po raz pierwszy pojawił się charakterystyczny bohater jego wierszy- Pan Cogito, bę­dący lirycznym a/ter ego (drugim ja) poety. Pan Cogito nie jest czystą myślą, choć jego imię odsyła do słynnej for­muły Kartezjusza „Cogito ergo sum”. To istota, która ma także uczucia, ciało, pa­mięć, wyobraźnię - pozostaje więc w pełni osobą. Daleko mu jednak do re­nesansowej doskonałości. Poszczegól­ne części Pana Cogito często go za­wodzą, dręczą, nawet opuszczają. Przede wszystkim jednak toczy się mię­dzy nimi nieustanny konflikt. Reżyserem tego wewnętrznego dramatu świado­mości jest sam Herbert, który za pośred­nictwem swojego lirycznego bohatera wypowiedział najważniejsze problemy współczesnego intelektualisty. Rozry­wany sprzecznościami, Pan Cogito ze wszystkich sił stara się zachować we­wnętrzną harmonię i pozostać wiernym tradycyjnemu kodeksowi wartości.

W wierszu Pan Cogito rozmyśla o cier­pieniu pojawia się myśl, którą można odnieść do całej poezji Herberta: „przyjąć/ ale równocześnie/wyodrębnić w sobie/ i jeśli to jest możliwe/stworzyć z materii cierpienia/rzecz albo osobę". Założeniu takiemu patronuje Thomas S. Eliot.

Klasycyzm tragiczny
Zmagania Pana Cogito z własną świadomością są heroiczne, nie dziwi więc, że to właśnie on wypowiada najważniejsze „przesłanie", a zarazem wezwanie poety. Zdanie, które je streszcza, brzmi następująco: bądź wierny zasadom, mimo że wymagają one moralnego wysiłku, za który zapłacisz poniżeniem i śmier­cią. Klasycyzm Herberta ma wymiar tragiczny. Formułowany przez poetę postulat etyki heroicznej był odpowiedzią na katastrofę, jakiej doświadczył człowiek współczesny (jej tragicznego bilansu dokonali po wojnie poeci nurtu egzystencjalnego, przede wszystkim Różewicz). W latach 70. moralne przesłanie Her­berta stało się podstawą etosu opozycji politycznej w PRL.


c)
Wisława Szymborska, ***
Nicość przenicowała się także i dla mnie.
Naprawdę wywróciła się na drugą stronę.
Gdzież ja to się znalazłam -
od stóp do głowy wśród planet,
nawet nie pamiętając, jak mi było nie być.
O mój tutaj spotkany, tutaj pokochany,
już tylko się domyślam z ręką na twoim ramieniu,
ile po tamtej stronie pustki na nas przypada,
ile tam ciszy na jednego tu świerszcza,
ile tam braku łąki na jeden tu listeczek szczawiu,
a słońce po ciemnościach jak odszkodowanie
w kropli rosy - za jakie głębokie tam susze!


Sztuka myślenia
Szymborska z zasady odrzuca utrwalone interpre­tacje świata i ustabilizowane poglądy na ludzkie życie. Filozoficzną regułą jej poezji jest dialektyka rozumiana jako sztuka poszukiwania prawdy przez zestawianie i porównywanie przeciwstawnych sta­nowisk, mnożenie sprzeczności, tropienie para­doksów (gr. paradoksos 'coś dziwnego, niespodzie­wanego, sprzecznego z życiową logiką') ludzkiego życia. Wiedzy o świecie uczy się zarówno od Heraklita, jak i od Zenona z Elei, choć stanowiska tych filozofów były przeciwne. Pierwszy dostrzegał zmienność i relatywność wszelkich rzeczy i zjawisk, obrazem rzeczywistości czyniąc rzekę. Według my­śliciela z Efezu trwanie pozostaje złudzeniem, prawdą natomiast jest „stawanie się" wszelkich bytów. W ich nieustannym przepływie zaciera się granica między przeciwieństwami, dlatego sen i ja­wa, młodość i starość, dobro i zło, życie i śmierć okazują się dla Heraklita względne. Z kolei Zenon z Elei głosił zasadę niezmienności bytu i podwa­żał możliwość jakiejkolwiek zmiany. Dowodził, że jeśli poruszający się przedmiot ma przebyć jakąś drogę, najpierw musi pokonać jej połowę, potem połowę tej połowy i tak w nieskończoność, co ostatecznie uniemożliwi mu wszelki ruch.

Gry językowe Szymborskiej
Szymborska jest mistrzynią językowej nie­spodzianki, wieloznaczności, językowego dowcipu. Chętnie się bawi dosłownym i me­taforycznym znaczeniem wyrazów, zbliża do siebie słowa o podobnym brzmieniu, ale odległym - a czasem zaskakująco bliskim, choć niespodziewanym! -sensie, miesza for­muły wysublimowane z zupełnie potoczny­mi. Czyni tak nie po to, by skompromitować język, ale by zaskoczyć czytelnika, zmienić jego rutynowe spojrzenie na świat, nauczyć go zdziwienia. Zabawa słowami pochodzą­cymi z dwóch całkowicie różnych porząd­ków (np. „nicość" i „przenicować") może przynieść w wierszu Szymborskiej odkrywczą refleksję nad życiem, którego kształt wyda­wał się wcześniej raz na zawsze ustalony.



ZADANIE DOMOWE

Wykonaj zadanie:
Ćwiczymy czytanie ze zrozumieniem
Zygmunt Kubiak, Pożegnanie dzieciństwa (fragment)
 [1] Parę dni temu odwiedziłem ogród, po którym niegdyś biegałem jako dziecko. Nie poznałem go. Nowi jego użytkow­nicy wcale o niego nie dbają. To może jest osobliwe, ale bar­dzo często tak się właśnie dzieje z miejscami naszego dzieciń­stwa. Opowiadał mi niedawno kierowca taksówki, że jakiś człowiek, którego rzuciły losy bardzo daleko, niemal na koniec świata, przyjechał do naszego miasta i kazał się zawieźć do podmiejskiej okolicy, gdzie się urodził. „Panie - mówił mi kierowca - on tam nic a nic nie znalazł". -Powstało nowe osiedle, zresztą ładne, ale nie mające nic wspólnego z krajobrazem dzieciństwa owego człowieka. Jakby się wszystko na dno morza zapadło. Prawie zawsze dzieciństwo nasze tak nas porzuca, opuszcza.
[2] A jego czar jest bardzo wielki. I nieraz, w późniejszych latach, staramy się je tropić i odzyskać. Próżne to są jednak wysiłki. Nie odzyskamy go. Ono odeszło i nie wróci. Choćby nawet sprawił przypadek, że jego materialna sceneria nie zmieniła się, to przecież zmieniło się nasze miejsce w tej scenerii. Już owe krzewy malin nigdy nie będą wielkim niemal lasem, tak upajającym, gdy my byliśmy mali. Za furtką ogrodu, gdzie do zatyczki trzeba było wspinać się na palce, już nigdy nie będzie się rozpościerał tajemniczy świat, zabroniony naszym krokom. Wieża na horyzoncie nie będzie już nigdy wieżą niedocieczonego zamku z baśni.
[3] Ale to nie tylko za tym ogrodem, za tą furtką, za tą wieżą na horyzoncie tęsknimy. Jeśli się głębiej zastanowimy nad dziwnym czarem dzieciństwa, myślę, że odkryjemy jego jądro, samą jego istotę. Rzecz polega chyba na tym, że wówczas świat nie był tym twardym miejscem, pełnym nieubłaganych sił, gdzie co dzień musimy sprostać nowym przeciwnościom. Świat był tajemniczy i pełen niespodzia­nek, ale zarazem miękki, jak łąka o świcie, pachnąca rosą. Był to bowiem świat nie organizowany przez nas, ale podarowany nam, organizowany i tworzony dla nas przez innych, przez dorosłych. Jeśli nam było źle, to nie ulegało wątpliwości, że ktoś jest temu winien. Mieliśmy prawo do tego, żeby mieć do kogoś pretensję. Mieliśmy prawo do tego, żeby się skarżyć.
[4] I to właśnie gdzieś tam w głębi duszy, może w każdym z nas, kto wie czy nie na zawsze, zostaje, choćby w nostalgicznym wspomnieniu. To trwało nawet w du­szy Homerowego wojownika, Achillesa. Gdy ten najsilniejszy wojownik achajski w Iliadzie czuje się skrzywdzony przez Agamemnona, naczelnego wodza, siada samotnie nad brzegiem morza i płacze, a jego matka, która jest boginka Tetyda, wynurza się z morza, pochyla się nad Achillesem i mówi tą zachwycającą, cudownie miękką mową grecką: „Teknon, ti klajejs" - „Dziecko, czemu płaczesz?".
[5] To trwa, ale tylko we wspomnieniu. Już przepalone gorzkim smakiem naszej dorosłości. A ten gorzki smak, to brzemię dojrzałości, możemy naprawdę przyjąć i uznać w pełni za swoje tylko wtedy, gdy pojmiemy to wszystko jako wielką przemia­nę w dziedzinie odpowiedzialności: jak w naszym dzieciństwie inni byli za nas od­powiedzialni, tak my dziś jesteśmy odpowiedzialni za innych. Jak niegdyś dla nas organizowano świat, tak my dziś mamy organizować świat dla innych. Musimy się wznieść do takiego stanu, do takiego rodzaju życia, wyższego życia - nie ma innej rady. Dzisiaj do nas można mieć żale i pretensje, nam i na nas można się skarżyć.
[6] [...] Gdy Gombrowicz mówi tak wiele o tajemniczości przyrody, o tym, że zwierzęta pożerają się nawzajem... Wtedy niejeden z nas myśli sobie, że zauważył to już bardzo dawno temu, mając lat dziesięć, no, może jedenaście - właśnie wśród zaczarowanego świata dzieciństwa, już wtedy to zauważył, a ten cierń potem się rozrósł i już na zawsze pozostał, niezbywalny, ciągle obecny, jak ćmiący ból zęba. Dla niejednego z nas bardziej przekonująca jest taka szkoła mądrości, która każe o tym bólu milczeć, a całą siłą nastawić się od razu na to, aby w takim świecie, jaki jest, w takim świecie chłodno, z dużą dozą obojętności wobec spraw drugorzęd­nych, prestiżowych, psychologicznych, [...] obojętności, która komuś może się nawet wydać oschła, pilnować interesów istot, dla których możemy coś uczynić. Ta szkoła mądrości znad Morza Śródziemnego, a także z Polski, bo nasi przodkowie tę mądrość przyjęli i duchowo Polska, można to rzec, leży nie tylko nad Bałtykiem, lecz jednocześnie nad Morzem Śródziemnym.
(Przestrzeń dzieł wiecznych. Eseje o tradycji kultury śródziemnomorskiej, 1993)

Postaraj się odpowiadać zwięźle, unikając cytowania.
1.       Czemu służą dwie wspomniane w 1. akapicie historie powrotu do miejsc dzieciństwa?
2.       O jakich dwóch przyczynach niemożliwości powrotu do miejsc dzieciństwa jest mowa w dwóch pierwszych akapitach tekstu?
3.       Wyjaśnij opozycję „miękkiego" i „twardego" świata, o której mowa w 4. akapicie.
4.       Jaki jest, według Zygmunta Kubiaka, sens sceny spotkania płaczącego Achillesa z Tetydą (4. akapit)?
5.       Na czym, według autora, polega dojrzałość? Wyjaśnij na podstawie 5. i 6. akapitu.
6.       Wyjaśnij słowa Kubiaka: „Polska leży nie tylko nad Bałtykiem, lecz jednocześnie nad Morzem Śródziemnym" (6. akapit).


Zygmunt Kubiak (1929-2004) - tłumacz, eseista, fi­lolog klasyczny. Jest autorem trzech monumental­nych dzieł: Mitologii Greków i Rzymian (1997), Lite­ratury Greków i Rzymian (1999) oraz Dziejów Greków i Rzymian (2003). Tłumaczył poetów starożytnych, średniowiecznych i renesansowych. Szczególne miej­sce w jego twórczości translatorskiej zajmują prze­kłady wierszy Konstandinosa Kawafisa - wybitnej postaci nowożytnej poezji greckiej. Eseistyka Kubiaka daje współczesnemu czytelnikowi wiedzę o śród­ziemnomorskich korzeniach kultury polskiej.

Źródło: J.Kopciński, Przeszłość to dziś, STENTOR, 2005